Jak Polacy leczą się z przeziębienia i grypy

Kichający i wyglądający niewyraźnie Polacy to codzienność na naszych ulicach. Oznacza to, że nasz naród nie jest skłonny do leżenia w łóżku podczas choroby. Jednak, aby objawy nie dokuczały podczas wykonywania codziennych obowiązków, ludzie jakoś próbują się leczyć. Zazwyczaj sięga się po reklamowe leki, najczęściej w postaci ciepłych napojów. Reklamy obiecują, że tego typu medykamenty stawiają na nogi w ciągu jednej nocy. Co więcej próbują wmówić, że szkoda czasu na grypę, co w domyśle oznacza szkoda czasu na leżenie kilka dni w łóżku. Inne popularne leki to te, które uśmierzają ból, obniżają temperaturę i likwidują stan zapalny. Oprócz tego często stosuje się krople do nosa, obiecujące ulgę po kilku minutach i pastylki do ssania na gardło. Przy stosowaniu tych reklamowanych specyfików trzeba zachować ostrożność. Otóż, jeśli ktoś zażywa leki kompleksowe, czyli wieloskładnikowe likwidujące kilka objawów grypy i przeziębienia, nie powinien już brać niczego na stan zapalny, ból bądź obniżenie temperatury. Może bowiem dojść do przedawkowania niektórych składników. Co jest naganne, a niestety często praktykowane, to zażywanie antybiotyków, które zostały z poprzedniej choroby. Po pierwsze antybiotyki działają tylko na wirusy, więc przeziębienia ani grypy nie uleczą. Po drugie, ich niekontrolowane zażywanie jest niebezpieczne dla zdrowia.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.